Proszę o spokój, nie jestem obłąkany, jestem tylko mordercą (…) od mordercy nie można przecież wymagać krasomówstwa. (Biesy, Фёдор Достое́вский)
Takie wrażenie po przeczytaniu paru książek, że świat zamknął się tylko w nich. To bez znaczenia jak piszący, pisarze, skrobacze, przerabiacze, składacze etc. starają się pozostać uniwersalni. Jeśli banałem jest to, że fikcja jest tylko fikcją, to tylko ze względu na bezrozumne powtarzanie tego hasła. Fikcja pozostanie w obrębie kubatury własnej dupy. Z tej sytuacji także można uczynić okazję do świętowania – w końcu indywidualizm jest w cenie. Rozlazło się to wszystko, co zresztą mnie cieszy.
No i pojawiają się takie dwa obrazy (znaki graficzne) wydęte do góry, może nawet trochę trawką porośnięte, ale rzadko. Przedzielone wklęsłą linią wskazującą na grzbiet książki. No i tak do opowieści wprowadzony zostaje średnik – ni to koniec, ni to pępowina.
I jak niektórzy są posthumanistami, tak nie wszyscy. Kiedyś może zapulsuje siła otaku w nas i będziemy spędzać czas właśnie przed monitorem, a faktycznie w sieci. Fizjologicznie złączeni, elektronicznie sprzężeni. Nie wartościuję tego. Dzisiaj słyszałem o wydarzeniach w byłych republikach bolszewickich, mężczyznach o lufach zamiast twarzy. Oni nie potrzebują lekarza, gdy są chorzy szukają rusznikarza.
Trudno być kontrkulturowcem w kontrkulturowej rzeczywistości. To bardzo ideowa postawa, artefakt negujący fikcyjną rzeczywistość – także artefakt. Dotyczy to humanistycznej postawy lufonosych brodaczy starających się zniszczyć fikcję, która nie zawiera ich własnej. Może czas zacząć robić porządne przypisy, zamiast palić książki, których nie chcemy czytać.